niedziela, 20 kwietnia 2014

#21

Fabian
Stałem opierając się o framugę drzwi, nie spuszczając wzroku ze śpiącej dziewczyny na moim łóżku. Zabrałem ją do siebie, miałem wolny dom, a ona nie była gotowa by zostać sama. Pomimo iż spała, widziałem świeże łzy płynące z jej oczu, a jej ciało co chwila przechodziły dreszcze. To trudne patrzeć jak twoja przyjaciółka cierpi, a ty jesteś bezradny. W zasadzie jest jedna rzecz, wiem, że nie powinienem, ale to jedyne rozwiązanie, by dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi i aby Victoria była bezpieczna. Ostatni raz sprawdziłem jej stan, po czym najciszej jak potrafiłem opuściłem pokój.

Justin
Właśnie przysypiałem będąc wykończony po dzisiejszym dniu, kiedy niespodziewanie mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałem na zegarek, 00:05. Cholera, kto dzwoni o tej porze? Jęknąłem i odebrałem telefon nie racząc nawet spojrzeć na ekran, bo wiedziałem, że to nie będzie dobre dla moich oczu, przy tych ciemnościach.
- Czego ? - syknąłem, niezbyt skory do rozmów.
- Mamy problem - rozbrzmiał głos po drugiej stronie. Spojrzałem na wyświetlacz. Fabian. W ułamku sekundy cała senność odpłynęła, a przed oczami miałem najczarniejsze wizje, choć w duchu modliłem się, aby nie dotyczyło to Jej.

Victoria
Poczułam dotyk, myślałam, że to sen, ale mimo to wolałam być czujna, przez co gwałtownie otworzyłam oczy. Nie myliłam się. Spojrzałam na osobę, której dłoń nadal delikatnie głaskała moje włosy. Justin. Momentalnie poderwałam się do pozycji siedzącej i odsunęłam się na rekach, na tyle na ile pozwalało mi łóżko. Widziałam w jego oczach miliony emocji od złości poprzez smutek i żal, ale teraz jego twarz wyrażała jedynie dezorientację. Nowe łzy napłynęły do moich oczu, a moje ciało na nowo zaczęło trząść się, jak w chwili spotkania z Johnem.
- Victoria - szepnął najciszej jak potrafił, jakby nie chcąc mnie przestraszyć, co już zrobił. Wyciągnął swoją dłoń by chwycić moją, lecz ją cofnęłam, nadal nie spuszczając go ze wzroku, bojąc się, że w ułamku sekundy coś się wydarzy.
- Skarbie, to ja Justin. Jesteś bezpieczna... - swoją dłoń położył na moim kolanie, przez co przez moje ciało przeszedł dreszcz. Cholera, czy to łóżko nie mogłoby być większe ?
- N-nie - wybełkotałam przez płacz.
- Kotku, przepraszam. To nie tak miało wyglądać, to nie miało się wydarzyć. To wszystko moja wina - wstał by zaraz kopnąć w nóżkę od łóżka, ze zdenerwowania, przez co ponownie się wzdrygnęłam.
- Załatwię go ! - krzyknął ze złości, przez co zaczęłam bardziej płakać. - Pożałuje tego, że w ogóle na ciebie spojrzał - syknął jadowicie, rzucając po tym wiązankę przekleństw, ale kiedy tylko nasze oczy się spotkały zmienił postawę na bardziej łagodną, jakby nie mógł uwierzyć, że właśnie to powiedział. Przeczesał palcami swoje włosy, ciągnąc za ich końce, w głowie szukając słów wyjaśnień, lecz kiedy otworzył usta, byłam szybsza.
- G-gdzie jest Fabian ?
- Ja... czekaj co ? - spojrzał na mnie, wyraźnie zdziwiony moim pytaniem.
- Chcę, żeby tu przyszedł.
- Ale...
- Proszę - powiedziałam  błagalnie. Spojrzał na mnie po czym wyszedł z pokoju, by chwilę później wejść z powrotem z osobą, przy której w tym czasie czułam się bezpieczna. Patrzyłam w jego oczy, modląc się by zrozumiał moją prośbę, co udało się, bo za chwilę zwrócił się do Justina, by pozwolił nam na chwilę zostać samym. Nie chętnie, ale zgodził się, a kiedy drzwi wydały charakterystyczny dźwięk oznajmiając, że są zamknięte, wstałam i rzuciłam się w ramiona przyjaciela.
- Nienawidzę cię tak bardzo jak kocham - wymamrotałam płacząc w jego ramię.
- Przepraszam, nie miałem wyjścia. Musicie sobie wyjaśnić pewne rzeczy.
- N-nie chcę - jęknęłam. Odsunął mnie od siebie i zagarnął niesforny kosmyk opadający na moje czoło i schował go za ucho.
- Powiedz mi co się dzieje, myślałem, że tego właśnie chcesz. Chcesz prawdy...
Odetchnęłam ciężko i odważyłam się to powiedzieć - boję się go, Fabe. Właśnie uświadomiłam sobie, że praktycznie nic o nim nie wiem, pominął ten znaczący fakt, przez co o mały włos prawie nie zo- zostałam zg-zg-zgw...-
- Cśśś, już dobrze, nie kończ - przytulił mnie ponownie. - Chcesz, żebym został tu z wami, abyście sobie to wyjaśnili ?
- Nie chcę nic wyjaśniać, nie chcę się z nim widzieć. Tak jestem tchórzem, mów na mnie jak chcesz, ale ja nie wiem, czy chcę znać prawdę.
- Nie mów tak. Nie jesteś tchórzem, masz do tego prawo, czemu się nie dziwię. Połóż się, a ja przekażę mu, że nie jesteś gotowa na rozmowę.
Skinęłam głowę i jak polecił ułożyłam się w łóżku i nakryłam pościelą.
- Fabe ? - powiedziałam słabo, przez co chłopak odwrócił głowę w moją stronę, kiedy już miał wychodzić - dziękuję, za wszystko...
- Śpij dobrze Tori - to ostatnie co usłyszałam, przed zapadnięciem w sen.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz