Spieprzyłem, tak wiem zachowałem się jak debil, byłem zbyt nachalny a teraz ona nie chce mnie znać. Straciłem ostatnią szansę? Nie to niemożliwe, uda mi się jeszcze to naprawić - mówiłem do siebie. Chwila. Dlaczego mi aż tak bardzo zależy? Przecież jestem Justin, Justin Bieber mogę mieć każdą, a wybrałem właśnie ją. Dziewczynę, która ma mnie w dupie, nawet jak wyznałem co do niej czuję, a nie jest to rzecz na porządku dziennym, no bynajmniej nie u mnie. Gdyby była kimś innym już dawno dał bym sobie spokój, ale jest coś co mnie do niej ciągnie, jest jak magnes. Nie mogę przestać o niej myśleć, ja... Nie cholera Justin co się z tobą dzieje ?! - wkoło zadawałem sobie to pytanie. Muszę, muszę z nią porozmawiać, nawet jeżeli nie będzie chciała się do mnie odezwać muszę chociaż powiedzieć jej prawdę.
Zakręciłem kurek z wodą i wyszedłem spod prysznica, dokładnie wytarłem ciało, na które założyłem świeże ciuchy, ustawiłem włosy na żel i wyszedłem z domu. Victoria mieszka dwie ulice ode mnie, dlatego po 5 minutach zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi modląc się, aby wszystko poszło po mojej myśli. Nie musiałem długo czekać. W drzwiach pojawiła się uśmiechnięta dziewczyna z dołeczkami w policzkach i komórką w ręku.
- Mogę w czymś pomóc ? - spytała spoglądając na mnie znad telefonu.
- Ja do Victorii...
- Przykro mi nie ma jej w domu.
- Naprawdę jej nie ma, czy tylko tam mówisz bo cię o to prosiła?
- Mówię prawdę, wyszła jakiś czas temu do Nicole - spojrzała na telefon - powinna być tu za góra 10 minut.
- Mogę na nią zaczekać ?
- Nie sądzę żeby to był dobry pomysł - pokręciła głową.
- Dlaczego ? Obiecuję, że będę spokojnie siedział - podniosłem ręce w geście obronnym, na co dziewczyna się zaśmiała.
- Dobra właź, ale pamiętaj co przed chwila powiedziałeś - ostrzegła mnie i otworzyła szerzej drzwi. Przeszedłem przez próg i udałem się za dziewczyną do salonu.
- Nigdy cię wcześniej nie widziałem.
- Bardzo możliwe, nie jestem zbyt towarzyską osobą...
- Cóż za to Vicks bardzo - skomentowałem - jesteście rodziną?
- Od niedawna moja mama wyszła za mąż za jej ojca, długa historia - wzruszyła ramionami, wiedziałem, że nie chce o tym rozmawiać, dlatego zmieniłem temat.
- Dobrze się dogadujecie?
- Z Victorią ? - spytała na co przytaknąłem. - Było ciężko, początkowo nie akceptowała związku naszych rodziców, za czym szła jej nienawiść do mnie. Długo starałam się nawiązać z nią nić porozumienia, jest trudną osobą. Z tego co wiem stała się taka odkąd straciła mamę, w sumie to nie dziwię jej się, sama nie przeżyłabym tego gdybym straciła tak ważną osobę w moim życiu. I tak jestem pod wrażeniem jak dobrze to znosi.
- Ale jest lepiej?
- Zdecydowanie. Coraz częściej otwiera się przed mną i wyżala na wiele tematów, na które nie chce by ktokolwiek wiedział. Zaufała mi, co jest dużym sukcesem.
- A może wspominała mi coś o mnie?
- Przepraszam, ale nawet nie wiem jak masz na imię.
- No tak poznaj geniusza - palnąłem się w głowę. Rozmawiam z dziewczyną nawet nie znając jej imienia, gratulacje. - Przepraszam, Justin. A ty?
- Ariana - odpowiedziała z uśmiechem.
- Więc odpowiesz mi? - domagałem się.
- Raz czy dwa mówiła mi o tobie, wczoraj usłyszałam kawałek jej kłótni z Louisem, również na twój temat. Widziałam jak płakała, przypuszczam, że to z twojego powodu, więc radziłabym ci to odkręcić. Jest córeczką tatusia, a nie chcesz wiedzieć co ci ojcowie potrafią zrobić, kiedy chłopak rani ich pociechy - odpowiedziała. Nie zbyt wsłuchałem się w jej słowa, od czasu kiedy usłyszałem, że płakała. Płakała, a to wszystko przez mnie. Zwykłe słowa nie wystarczą, nie wiem czy cokolwiek da radę naprawić mój błąd...
- Muszę na chwilę wyjść, wrócę, ale Victoria nie może wiedzieć, że tu byłem jasne? - mówiłem do Ariany wstając z kanapy i idąc do wyjścia.
- Ale Justin, co się stało ?
- Po prostu wykonaj moje polecenie - odpowiedziałem i zniknąłem za drzwiami.
Victoria
Spojrzałam na telefon który wskazywał godzinę 9 i jedną nieodebraną wiadomość.
Od Nicole:
Potrzebuje Twojej pomocy. Masz godzinę xoxo.
Spojrzałam, by zobaczyć, że sms został wysłany dobre 40 minut temu. Westchnęłam i chcąc nie chcąc wstałam z łóżka. Obmyłam twarz wodą i rozczesałam włosy, a następnie zaczesałam w warkocz na bok. Zrobiłam delikatny makijaż i przebrałam się w komplet ciuchów. Nie mając wiele czasu poinformowałam Ari, która została sama w domu, że wychodzę i powinnam wrócić za około 2 godziny i udałam się do domu przyjaciółki. Dotarłam na czas, bo kiedy mijała ostatnia minuta godziny zadzwoniłam do drzwi.
- Masz szczęście - wciągnęła mnie do środka.
- Też miło cię widzieć, nie wcale bym nie poleżała dłużej w łóżku, nie jestem zmęczona, dziękuję za tak długi czas na wyszykowanie, czytaj 20 minut, bard...
- Też cię kocham - przerwała mi i cmoknęła w policzek.
- Co jest tak ważne o dziesiątej rano?
- Obiad u babci.
- Tyle ? Żartujesz sobie?
- Chyba się nie rozumiemy - pokręciła głową. - Pamiętasz jak pokazywałam ci zdjęcie Christiana? Nie mam pojęcia kim on do cholery jest dla naszej rodziny, ale zawsze jest z rodzicami u babci a to jest szansa na flirty - poruszała znacząco brwiami.
- Było mi napisać wcześniej, przyleciałabym na jednej nodze w piżamie - pisnęłam. Tak Chris jest gorący i to bardzo, znam go tylko ze zdjęcia, ale uwierzcie mam wprawę znam się na nich. Wygląd to już połowa sukcesu, a ponoć do tego ma niczego sobie charakter, więc czemu nie skorzystać z okazji?
- Chcesz coś zjeść czy idziemy mnie szykować?
- Idź na górę ja wezmę sobie tylko soku.
- Okej, bierz co chcesz - poinformowała mnie wchodząc po schodach. Dom Nicks jest moim drugim domem, czuję się jak domowniczka. Wiem gdzie wszystko leży, a nikt nie ma mi tego za złe, że przechadzam się po nim jak mi się podoba. Rzuciłam krótkie 'dzień dobry' kiedy przechodziłam obok salonu i weszłam do kuchni. Nalałam sobie szklankę soku pomarańczowego i dołączyłam do przyjaciółki. Stałyśmy dobre pół godziny na szukaniu odpowiedniego stroju, kiedy wreszcie udało nam się skompletować jej outfit.
- Co ja bym bez ciebie zrobiła - przytuliła mnie.
- Też się zastanawiam. Dobra mamy mało czasu, siadaj - pośpieszyłam ją i usadziłam przed lustrem. Wyciągnęłam odpowiednie cienie i zabrałam się za robienie makijażu, włosy momentami wywinęłam na prostownicy w tył i była gotowa.
- Wyglądam dobrze? - spytała okręcając się dookoła.
- Zajebiście! - skomplementowałam ją i przytuliłam. - Jak go nie wyrwiesz...
- Bez obaw - puściła mi oczko.
- Dobra trzymam kciuki. Informuj mnie na bieżąco.
- Będę, dziękuję.
- Miłej zabawy - powiedziałam stojąc w progu.
- Wiesz że cię kocham ?
- Proste - prychnęłam i zniknęłam za rogiem idąc do domu. Droga nie trwała długo, ponieważ mieszkamy niecałe 3 ulice od siebie. Weszłam do domu od razu kierując się do kuchni, zrobiłam sobie kanapki z nutellą i usiadłam przed TV zajadając się. W domu było cicho, zapewne rodzice jeszcze nie wrócili. Kiedy zjadłam odłożyłam talerz do zmywarki i usiadłam przed pianinem w swoim pokoju. Zaczęłam grać piosenkę Celine Dion, która ma dla mnie duże znaczenie, czuję się przy niej jakby mama stał obok mnie i wspierała mnie w trudnych chwilach, a obecnie taką przechodzę. Odkąd przekroczyłam próg domu, a moje myśli nie były skoncentrowane na wiadomości od przyjaciółki i jej wystrojeniem zapomniałam o wczorajszych wydarzeniach, ale teraz - wszystko wróciło.
Every night in my dreams
I see you, I feel you,
That is how I know you go on...
Far, across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on...
Near, far, wherever you are,
I believe that the heart does go on.
Once more you open the door
And you're here, in my heart and
My heart will go on and on...
Love can touch us one time
And last for a lifetime
And never let go till we're gone...
Love was when I loved you,
One true time I hold to,
In my life we'll always go on...
Near, far, wherever you are
I believe that the heart does go on
Once more you open the door
And you're here in my heart and
My heart will go on and on...
You're here, there's nothing I fear
And I know that my heart will go on.
We'll stay forever this way;
You are safe in my heart and
My heart will go on and on...
Skończyłam śpiewać i oderwałam moje palce od klawiszy, czując że moje policzki są mokre. Nie umiem określić rodzaju tych łez, zawsze płyną. Uznaję je za znak od mamy, że jest przy mnie i nigdy mnie nie opuszcza. Otarłam je zewnętrzną stroną dłoni i uśmiechnęłam się sama do siebie, do czasu kiedy poczułam dłoń na swoim ramieniu. Podskoczyłam aż z szoku i powoli obróciłam się by zobaczyć Justina stojącego za mną z bukietem czerwonych róż i uśmiechem, a także lekkim zakłopotaniem i zdenerwowaniem wymalowanym na twarzy.
______________________________________________________
01.03 piękny dzień, a zarazem taki smutny. Justin Kochanie, czemu Ty tak szybko dorastasz?
Kocham Cię mocno #HappyBirthdayJustinFromPolishBeliebers .
Tak więc urodzinowo, macie kolejny rozdział. Liczę na komentarze ;>
01.03 piękny dzień, a zarazem taki smutny. Justin Kochanie, czemu Ty tak szybko dorastasz?
Kocham Cię mocno #HappyBirthdayJustinFromPolishBeliebers .
Tak więc urodzinowo, macie kolejny rozdział. Liczę na komentarze ;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz