Czemu? Czy ktoś potrafi mi odpowiedzieć na to pytanie ? Dlaczego to mnie się zawsze przytrafia? Niby jest lepiej, widzisz same pozytywy, a tu nagle jak tsunami uderza w ciebie fala nieszczęść. Chciałabym zapaść się pod ziemię, przestać istnieć byle tylko nie czuć się jak śmieć. Potraktowałam moich przyjaciół jak zabawki! Zasługuję na to by mnie znienawidzili, co już ma miejsce, a ja nie mogę sobie z tym poradzić. Na szczęście jest przy mnie Ariana, która nie opuszcza mnie na krok i wspiera w tej trudnej chwili, choć nawet na to nie zasługuję. Jestem fałszywą suką - powiedziałam do siebie po raz setny chyba, zważając, iż jest dopiero 12 to mój rekord. Postanowiłam chociaż nieco wyglądać jak człowiek, żeby moja siostra nie miała koszmarów. Podeszłam do lustra w łazience i aż odskoczyłam z przerażenia. Czerwone, zapuchnięte oczy od łez, w których co rusz zbierały się nowe, potargane włosy, twarz bez wyrazu. Czułam się identycznie jak wyglądałam, no może gorzej. Obmyłam twarz chłodną wodą by się nieco rozbudzić, włosy z trudem rozczesałam i zrobiłam szybkiego koczka, umyłam zęby. Spojrzałam w lustro ponownie - nie najgorzej, choć to nadal nie szczyt marzeń. Zmieniłam swoją piżamę na wygodne ciuchy i wróciłam z powrotem do łóżka. Chwyciłam swój telefon, sama nie wiem czemu, ale mój kciuk poprowadził mnie do galerii, w której było wiele zdjęć moich z Justinem i z Nicole. Zatrzymałam się na jednym z nich, a na moich ustach pojawił się mały uśmieszek. Pamiętam ten dzień Jus uczył mnie wtedy jeździć na desce, co mi oczywiście nie wychodziło, dlatego ciągle się ze mnie nabijał i żartował. Było to zaledwie kilka dniu temu. Dziś nie chce mnie znać... Odłożyłam telefon czując, że moje oczy ponownie robią się mokre. Po chwili obok mnie siedziała Ari, popijałyśmy herbatkę, którą przygotowała i oglądałyśmy komedię, która miał mi choć trochę poprawić humor. Wyobraźcie sobie w jak kiepskim muszę być stanie, kiedy nawet sam Jim Carrey nie może mnie rozśmieszyć.
* * *
- Obiad ! - usłyszałyśmy krzyk mamy z dołu. Ariana ostrożnie zbadała mnie wzrokiem po czym niepewnie, najciszej jak umiała spytała.
- Zejdziesz czy może chcesz, żebym ci go przyniosła?
- Tak, już idę - przytaknęłam i udałyśmy się do kuchni, skąd roznosił się piękny zapach.
- Siadajcie proszę - powiedziała do nas, a więc tak zrobiłyśmy, a po chwili przed nami pojawiły się talerze z jedzeniem. Nie jestem pewna co to jest, ale wygląda rewelacyjnie i tak też smakuje.
- Jak się czujesz ? - spytał tata. Widziałam, że dla niego jest to również trudne. Nigdy nie mógł ścierpieć widoku mnie smutnej, a pomyśleć teraz kiedy niemalże rozpadam się na tysiące kawałków.
- Nie wypowiem tego przy jedzeniu, ale zaczyna się na g, kończy na o - powiedziałam obojętnie.
- Myślę, że powinniście wyjaśnić to sobie - wtrąciła Jenn.
- Gdyby jeszcze którekolwiek z nich chciało mnie chociażby widzieć na oczy - prychnęłam.
- Potrzebują czasu - westchnęła - zobaczysz będzie dobrze - posłała mi pocieszający uśmiech.
Oby - pomyślałam.
- Wiem, że to teraz trudne, ale muszę poruszyć ten temat. Mianowicie chodzi o twoje urodziny - powiedział ostrożnie tata.
- Co wy na to żebyśmy spędzili je sami we czwórkę przy kolacji?
- To twoje osiemnaste urodziny Vi...
- Za rok będą dziewiętnaste i co to ma do rzeczy ? - przerwałam mu.
- Nie tak chcesz je spędzić, wiem to.
- Do wczoraj jeszcze planowałam moje urodziny, dziś już postanowiłam, że chcę świętować z wami. Poza tym pewnie Nicole i Justin nastawili już wszystkich przeciwko mnie, a także dowiedziałam się że Ely również ma w tym dniu urodziny i urządza je klubie, dlatego nie warto nawet się starać.
- Nie mów tak, może i są na ciebie źli, ale to wciąż twoi przyjaciele. Nie zrobili by ci czegoś takiego - wtrąciła Ariana.
Nic nie odpowiedziałam, reszta obiadu minęła w ciszy. Czułam co chwila na sobie wzrok każdego po kolei, ale nie chciałam się przy nich rozczulać. Nie tak to wszystko sobie wyobrażałam. Od małego planowałam moje osiemnaste urodziny, dziś mam to daleko w poważaniu. Pomogłam mamie posprzątać po obiedzie, a następnie wróciłam do siebie do pokoju by ponownie zamknąć się w sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz