- Idziemy na mrożony napój ? - spytał.
- Chętnie - przytaknęłam i udaliśmy się do pobliskiej kafejki. Na szczęście nie było wielu ludzi, zajęliśmy miejsce na samym środku i rozgościliśmy się.
- Ja chcę pomarańczowy - powiedziałam do chłopaka.
- Fuu, serio lubisz ten smak ? Jest ohydny...
- Najlepszy!
- Niech ci będzie - skierował się do kasy. Ja w tym czasie wyciągnęłam telefon by ponownie włączyć głos, kiedy ktoś mnie zaczepił.
- Vicks ? - spytał znajomy mi głos. Spojrzałam przez włosy by zobaczyć moją przyjaciółkę.
- Nicole, hej - posłałam jej uśmiech.
- Co ty tu robisz ?
- Jestem z... - zawahałam się - z Justinem.
- Z Justinem ? Po co ? - zapytała, ale chwilę później sobie odpowiedziała. - Aaa fakt twoja gra, zapomniałam. Widzę, że dobrze ci idzie...
- Ciii - uciszyłam ją.
- Gra ? - zapytał głos zza nas. Przeklęłam się w myślach. Odwróciłam się by zobaczyć zdezorientowanego przyjaciela. - Ktoś mi powie co znaczą te słowa?
- Wpadłaś - szepnęła. Już chciała iść, ale ją zatrzymałam. Nie mogłam wydusić z siebie słowa, jak to mówią kłamstwo ma krótkie nóżki. Niezręczna cisza panowała pomiędzy naszą trójką, kiedy wreszcie Nicole odważyła się wytłumaczyć.
- Dobra Bieber, nie ma co kręcić. Wszyscy wiemy jaki jesteś w stosunku do dziewczyn, jak bawisz się ich uczuciami. I oto pojawiła się w mieście Victoria - wskazała na mnie - która uknuła plan by cię uwieść i złamać ci serce, żebyś poczuł jak to jest być zranionym. Jak widzę do tej pory jej szło i myślę, że gra dobiegła końca.
- Ona mówi prawdę ? - spojrzał na mnie podnosząc ton, a ja dalej nie mogłam, nie potrafiłam nic powiedzieć. Do moich oczu napłynęły łzy. Gdybym teraz się przyznała i nie zareagowała straciłabym go, a zależy mi na nim. Zależy mi również na Nicks, która mnie znienawidzi jak dowie się prawdy.
- Wszystkie słowa, chwile spędzone razem to była jedna cholerna gra ? - krzyknął. - Wiesz uważałem, że jesteś inna, ale jesteś fałszywą suką jak wszystkie - dokończył, zwracając uwagę wszystkich w pomieszczeniu. Zabolały mnie jego słowa, ale czułam że na to zasłużyłam. Justin odstawił kubki na stół z hukiem i ruszył do wyjścia.
- Zaczekaj ! - zatrzymałam go, płacząc. - To nie tak, proszę wysłuchaj mnie - powiedziałam błagalnym tonem.
- Po co ? Mam dość kłamstw!
- Daj mi szansę. Proszę - załkałam.
- Masz dwie minuty - westchnął.
- Tak to co Nicole powiedziała to prawda, ale to się zmieniło. Od czasu kiedy powiedziałeś mi co do mnie czujesz, przemyślałam to, stwierdziłam, że nie mogę cię oceniać skoro cię nawet nie znam. Przecież każdy zasługuje na szansę, prawda ? Chciałam ci o tym powiedzieć, ale bałam się, bałam się jak zareagujesz. Nie mogę cię stracić, Justin. Zrozum, jesteś dla mnie ważny. Wiem, że teraz mnie nienawidzisz, ale zależy mi na tobie. Nie musisz mnie tolerować, ale chociaż powiedz mi, że mi wybaczasz. Proszę - szepnęłam ostatnie słowa. Twarz chłopaka nie wyrażała żadnych emocji, jedynie jego oczy zdradzały wiązankę żalu, smutku i złości.
- Spodziewał bym się tego po każdym, ale nigdy po tobie. Tak czuję się jak gówno. Jeżeli na tym ci zależało to brawo, wygrałaś - to były jego ostatnie słowa i wyszedł, a ja popadłam w większy płacz.
- Myślałam, że się przyjaźnimy - wytknęła mi przyjaciółka. Tak dowal mi jeszcze ty - pomyślałam. - Od kiedy pamiętam przyjaźń polega na zaufaniu, zwierzaniu się, mówieniu prawdy. Czy naprawdę tak ciężko było ci to powiedzieć ? Ja też się myliłam co do ciebie. Jesteś jak te wszystkie jego laleczki na jedną noc, nie sądziłam, że tak łatwo ulegniesz. Może i coś do niego czujesz, a nawet gdyby cieszyłabym się z tobą, ale teraz nie mam ochoty cię znać, nie po tym jak mnie potraktowałaś.
- Chciałam ci powiedzieć, po prostu potrzebowałam czasu...
- Na co ? Czy naprawdę, aż tak źle mnie oceniasz ? - pokręciła głową i wyszła.
Bravo ! Bravo Victoria ! Właśnie straciłaś dwie ważne osoby, lepszego obrotu sprawy się nie spodziewałaś, prawda? - spytał głosik w mojej głowie.
- Jestem idiotką - powiedziałam do siebie i wybiegłam stamtąd. Wyszłam na tyły galerii i zadzwoniłam po taxi, która zawiozła mnie do domu. Od razu skierowałam się do pokoju, upadłam na łóżko i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
Justin
Wyszedłem z galerii i od razu poszedłem do auta. Jak się czuję ? Nikt jeszcze mnie tak nie potraktował, ale najgorsze jest to, że jej zaufałem, byłem z nią, a ona nawet nie pisnęła słówkiem. Może inaczej bym zareagował gdyby sama mi o tym powiedziała, ale teraz nie mam ochoty jej widzieć. Złość, aż ze mnie kipiała, musiałem, musiałem odreagować. Od razu skierowałem się na dobrze mi znaną ulicę i chwilę później stałem przed drzwiami domu i zadzwoniłem dzwonkiem.
- Justin ? - spytała zszokowana Elysandra.
- Jesteś sama?
- Tak - przytaknęła, a ja od razu wpiłem się w jej usta i skierowaliśmy się do jej pokoju. Kiedy leżała pod mną w samej bieliźnie, już miałem ją z niej ściągać, kiedy przed oczami pojawiła się twarz Victorii. Potrząsnąłem głową by pozbyć się tego obrazu i wróciłem do całowania jej. Jak na złość jej portret powrócił, a cienki głos w mojej głowie się odezwał - nie chcesz tego Justin. Nie rób nic czego będziesz żałował. Cholera, przekląłem się w myślach, odsunąłem od dziewczyny i usiadłem na skraju łóżka chowając głowę w dłonie. To zdecydowanie najbardziej popierdolony dzień w moim życiu.
- Wszystko w porządku ? - spytała masując moje ramie.
- Nie ! Nic nie jest w porządku. To nie powinno się zdarzyć - wstałem i założyłem swoją koszulkę. - Przepraszam - powiedziałem i najnormalniej w świecie wyszedłem.
_____________________________________________________
Spodziewaliście się takiego obrotu sprawy ? Jak wrażenia ? Czekam na Wasze komentarze !
Spodziewaliście się takiego obrotu sprawy ? Jak wrażenia ? Czekam na Wasze komentarze !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz