piątek, 28 marca 2014

#16

Położyłam na szafkę kubek z gorącym naparem herbaty i otworzyłam swoją szafę. Na głowie miałam turban zrobiony z ręcznika i teraz chciałam wybrać ciuchy na dzisiejszy dzień. Długo przyglądałam się swojemu bałaganowi w szafie i lekko prychnęłam. Wybrałam komplet na dziś dzień, a następnie udałam się do łazienki, gdzie przygotowałam się do wyjścia. Zegarek wskazywał godzinę 11:25, wypiłam ostatni łyk mojej  herbatki i wyszłam z domu, gdzie czekał już na mnie przyjaciel.
- Hej - przytulił mnie z uśmiechem.
- Hej, hej.
- Idziemy ? - spytał, a kiedy przytaknęłam ruszyliśmy w obranym kierunku.
- Justin nie ma nic przeciwko temu ? - zapytał Fabe przerywając ciszę.
- Nie rozumiem...
- Czy wie, że spędzasz właśnie czas ze mną, zamiast z nim?
- Tak wie, ale to nie znaczy że będąc z nim w związku, zaprzestanę spotkań z wami, czy będą to robić potajemnie. Nie na tym to polega- westchnieniem - zresztą nie wytrzymałabym bez was - zaśmiałam się.
- Mam nadzieję - szturchnął mnie łokciem w bok. - Tak w ogóle, doszły mnie słuchy, że wczoraj widziano cię z Justinem jak wychodziliście z domu Ely - spojrzał na mnie unosząc brwi do góry i czekając na wyniesienie.
- A i owszem - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego? Mam nadzieję, że się nie pożarłyście...
- Jak widać jestem cała i zdrowa - zaśmiałam się.
- A tak na poważnie? - dopytywał, dlatego wyjaśniłam mu całe wczorajsze zajście. Pochwalił moje zachowanie, choć nadal nie mógł wyjść z szoku. Kiedy doszliśmy do blaszanej furtki, otworzył ją i przepuścił mnie pierwszą.
- Idę do Niks - poinformowałam przyjaciela, a następnie rozdzieliliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę.
- Ty i Fabian ? - uniosła brwi.
- Tak też cię miło widzieć - zaśmiałam się i usiadałam obok niej na betonie.
- Tak, tak - machnęła ręką. - Gdzie Justin ?
- Od kiedy tak bardzo ci na nim zależy ?
- W końcu to mój nowy przyjaciel i chłopak mojej najlepszej kumpeli, więc chyba mam prawo wiedzieć?
- Skoro tak bardzo ci zależy... Musi zająć się siostrą, dlatego przyszłam z Fabianem - wytłumaczyłam, na co przytaknęła.
- Zaraz roześle się nowa plota po mieście - wskazała palcem na zbliżającą się Elysandrę.
- Nie byłabym tego taka pewna, bynajmniej nie z jej ust.
- Halo ? Chyba nie mówimy o tym samym. Właśnie idzie tu Ely, a zważając na to że weszłaś tu z Fabe'm a Justin to twój chłopak i trochę to dziwnie może wyglądać...
- Każdy wie że Fabian to mój przyjaciel, zanim jeszcze zaczęłam chodzić z Justinem, więc nie widzę pretekstu. Poza tym Ely nie jest taka zła jaką gra, wiem coś o tym, ponieważ spotkałam się z nią wczoraj i zatraciłyśmy się w rozmowie - wytłumaczyłam jej na szybko całe zajście.
- Dalej w to nie wierzę - zaśmiała się Nicole, a tym momencie podeszła Elysandra.
- Hej, możemy pogadać? - spojrzała na mnie przyjaźnie.
- Jasne - wstałam by przemieścić się z nią do bardziej prywatnego miejsca. - Wiec o czym chciałaś gadać?
- Chciałam jeszcze raz bardzo podziękować za wczoraj, jeszcze nikt nigdy nie zrobił mi tak miłej niespodzianki. A po drugie myślałam nad twoimi słowami, które powiedziałaś przy wyjściu. Naprawdę tak myślisz? Naprawdę myślisz, że powinnam pokazać swoją drugą stronę?
- Jesteś piękna i nie wiem dlaczego próbujesz na siłę to zamaskować toną makijażu, a także zdobyć popularność w mieście przez swoje zachowanie. Poznałam cię wczoraj i znacznie bardziej podoba mi się ta strona.
- A co jeśli nie potrafię?
- Na początek należy spróbować, nie sądzisz?
- Myślę, że masz rację - przytaknęła. - Dziękuję, bardzo ci dziękuję - przytuliła mnie.
- Zawsze służę pomocą - szepnęłam.
- To powiedz mi od czego mam zacząć?
- Lekki makijaż, nie puszczanie się prawo i lewo, koniec grania.
- A ciuchy?
- Ciuchy zostają. Masz mega styl, część z nich jest nieco przykrótka, ale my dziewczyny musimy też kusić, prawda? - zaśmiałam się, a ona mi zawtórowała.
- Nie wiem jak mam ci dziękować - pokręciła głową ze łzami w oczach. - Może małe zakupy?
- Jutro ?
- Pewnie, to do zobaczenia - pomachała mi na pożegnanie i wyszła ze skateparku. Wróciłam co przyjaciółki, po drodze zbierając zdziwienie na twarzach ludzi i masę szeptów, które olałam.

* * *

Jest godzina 17:15 moi rodzice za chwilę wychodzą na bankiet organizowany przez szefa z pracy, czyli pana Biebera. Cieszyłam się, ponieważ Justin zaprosił mnie do siebie na romantyczną kolację. Mamy wolny dom ponieważ rodzice wyjeżdżają za miasto z noclegiem, a Jazzy jest w tym czasie u dziadków, dlatego też nie musimy się martwić, że ktoś nam przeszkodzi. Wyszłam właśnie spod kabiny, kiedy poczułam lekki ból brzucha. Nie, nie, nie proszę tylko nie dziś - mówiłam do siebie w myślach. Jednak nie był to ból w podbrzuszu, ale bardziej w okolicy żołądka. Owinęłam się ręcznikiem i udałam się do kuchni, skąd wyciągnęłam apteczkę i odpowiedni proszek, który popiłam wodą. Nie zawiedź mnie - poklepałam się po brzuchu i ponownie wróciłam do łazienki. Przygotowałam moją fryzurę - hollywoodzkie loki, nieco mocniejszy makijaż, a następnie nałożyłam na siebie przygotowany wcześniej strój, który zajął mi sporo czasu. Na nogi wsunęłam kremowe szpilki, prysnęłam się lekko moimi ulubionymi perfumami i byłam gotowa do wyjścia. Dochodzi 18, dlatego też wzięłam kluczyki z szafki i ruszyłam w kierunku wyjścia. Pogasiłam światła i zamknęłam drzwi na klucz, ponieważ nikogo już w domu nie było. Rodzice na kolacji, Ariana nocuje u koleżanki i wszyscy szczęśliwi! Wsiadłam do auta i 5 minut później byłam już pod domem Justina. Mieszkamy od siebie zaledwie 2 ulice, ale gdybym wybrała się pieszo spóźniłabym się i to znacznie. Wjechałam na podjazd, wyłączając samochód. Ostatni raz przejrzałam się w lusterku i wyszłam udając się do drzwi wejściowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz