sobota, 11 stycznia 2014

#3

Patrzyłam jak chłopak zbliża się w naszym kierunku, z coraz to większym uśmiechem. Był jedyną osobą, której imienia Nicole nie wypowiedziała z chęcią zwymiotowania, może chociaż on będzie z tych normalnych?
- Vega - skierował się do mojej towarzyszki.
- Bieber - syknęła. Umm, myliłam się. Z nim jest chyba jeszcze gorzej, żeby po nazwisku ?
- Nie przedstawisz mnie koleżance?
- Jesteś ostatnią osobą, której bym ją przedstawiła.
- Nie bądź zazdrosna - puścił jej oczko.
- Śnisz - prychnęła.
- Wiesz gdzie mnie szukać - skomentował na co ona udała odruch wymiotny. - A co do ciebie - zwrócił się do mnie - jeżeli będziesz chętna daj znać.
- Cholera co jest z wami, wszyscy macie tytuły dziwek miasta?! - krzyknęłam na co kilka osób się zaśmiało.
- Źle to interpretujesz, Kotku - mruknął mi do ucha. Kotku ? Oh, proszę. Co oni mają z tymi pseudonimami !? - Widziałem, że mnie obczajasz - wzruszył ramionami.
- To było zanim zobaczyłam jak wielkim dupkiem jesteś.
- Może opowiesz mi o wrażeniach ? - okręcił się dookoła własnej osi. Zeskoczyłam z murku, by stać z nim teraz twarzą w twarz.
- Za tyłek masz dychę, niestety z twoim ego przegrałeś resztę - zrobiłam smutną minkę i go wyminęłam.
- Twój przekracza skalę ! - krzyknął za mną. Zdawałam sobie sprawę, że mam na sobie spodenki, które ledwo zakrywały moje pośladki, ale cieszyłam się, że nigdy tego nie zyska. Odwróciłam się by wysłać im wszystkim buziaka i pomachałam na pożegnanie. Tak, pragnij mnie Bieber - pomyślałam. Robiło się późno, a ja kompletnie nie wiedziałam jak mam wrócić do domu, na szczęście skatepark był nieźle oświetlony, a wśród tłumu znalazłam Fabe. Podbiegłam do niego i poprosiłam byśmy już wracali. Nie byłam zbytnio w nastroju na długie siedzenie, zresztą nadal byłam zmęczona po podróży. Bez żadnego "ale" pożegnał się z kumplami i już byliśmy w drodze do domu.
- Widziałem, że rozmawiasz z Nicole - zaczął.
- Wtajemniczyła mnie nieco w to otoczenie. I z tego co wiem nie lubicie się.
- Osobiście nic do niej nie mam, gdyby nie jej mniemanie o mnie byłaby całkiem spoko - wzruszył ramionami.
- Ale to prawda ?
- Co?
- To że sypiasz z ka...
- Tak właśnie o tym mówię! - przerwał mi. - Robię co robię, ale nie zna mnie by rozpowiadać to wszystkim. Liczę się z opinią o mnie w tym mieście, ale to staje się już uciążliwe - westchnął.
- Nigdy nie oceniam ludzi po pozorach, jak dla mnie jesteś naprawdę fajnym chłopakiem, z którym świetnie mi się gada. Wysłuchałam jej zdania o tobie i kilku innych ludziach, ale nie ocenię dopóki nie poznam. To moja zasada.
- Spokojnie, nie musisz się tłumaczyć - zaśmiał się. - Poza tym jest w tobie coś takiego, że nie myślę o tobie jak o dziewczynie na jedną noc, tylko kandydatka na prawdziwą przyjaciółkę - uśmiechnął się do mnie.
- Umm, dziękuję? - spytałam. - Przepraszam, nie wiem co powinnam powiedzieć w takiej sytuacji - powiedziałam zmieszana, na co oboje się zaśmieliśmy.
I takim oto sposobem dotarliśmy pod mój dom. Pożegnałam się z Fabianem i zniknęłam za drzwiami.

♥      ♥      ♥ 


 Obecnie jestem w drodze do urzędu, aby pozmieniać wszystkie dokumenty związane z przeprowadzą na tutejsze. Cóż, godzinne nudy - westchnęłam. Wczorajszy dzień był znakomitym początkiem wakacji i nowego rozdziału w życiu. Poznałam sporo ludzi, ale najważniejsze, że tak dobrze dogaduję się z Fabe'm i Nics. Dziś wieczorem ma się odbyć ognisko z okazji ukończenia szkoły, na które dziś rano sms dostałam zaproszenie od mojego sąsiada. Czuję, że Australia to miejsce dla mnie. Ludzie, klimat... Nie, nie chce tego wykrakać. To dopiero 2 dzień, czym byłoby życie bez przeszkód? Mam przeczucie, że coś się dziś wydarzy.

- Jak długo może trwać zmiana dokumentów ? - jęknęłam, zmieniając pozycję na niewygodnym, plastikowym krześle, na którym tkwiłam od ponad 3 godzin.
- To już nie potrwa długo - zapewnił mnie ojciec.
- Godzinę temu mówiłeś to samo - skomentowałam. - Dlaczego wszyscy musimy tu być, nie wystarczy, że odbierzesz sam te dokumenty?
- Procedura - odpowiedział szybko, sam będąc zmęczony nie tylko czekaniem, ale i moim godzinnym marudzeniem.
- Państwo Fezzoli proszeni są do pokoju 276 - rozbrzmiał się kobiecy głos z głośników.
- Alleluja ! - powiedziałam do siebie i ruszyłam w wyznaczonym kierunku.

_______________________________________________________
#3 ! Komu się podoba - komentarz :)
Blog jest nowy, dlatego byłabym wdzięczna za udostępnianie go na tt czy fb.

1 komentarz: