- Nie miałabyś ochoty wyjść ze mną, poznać okolicę, wyskoczymy może na jakieś zakupy, czy coś z tych rzeczy ?
- Dziękuję, to miłe z twojej strony, ale nie jestem w nastroju na wyjście.
- Słuchaj - westchnęłam - masz 16 lat dziewczyno, nie sądzisz, że czas ruszyć do przodu ? Nie rozumiem czego się boisz ? Znamy się, tak? Wiesz że nie pozwolę cię skrzywdzić. Jesteśmy rodziną, dlatego też jesteś dla mnie ważna i zależy mi na relacjach z tobą.
- Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym być tobą - powiedziała płaczliwym głosem. Ładna, wygadana, lubiana przez społeczeństwo, a ja? Siedzę sama, bo boję się podejść i zagadać, a jak już to zrobię to nie wiem na jaki temat rozmawiać z drugą osobą.
- Dlatego to jest ten czas by ruszyć z miejsca. Ubieraj się wychodzimy - powiedziałam wychodząc - tylko ubierz się cieplej, wieczory bywają chłodne - dopowiedziałam przy wyjściu i zniknęłam.
W pokoju nałożyłam lekki makijaż, przebrałam się w zestaw, a włosy zaczesałam na jeden bok. Do torebki schowałam telefon, kosmetyczkę, portfel i już byłam gotowa. Zapukałam do pokoju Ari, a po usłyszeniu krótkiego proszę, weszłam.
- Gotowa? - popatrzyłam na siostrę. Ubrana była w jasne jeansy, granatową koszulę, do tego kremowe botki i skórzana, brązowa kurtka. - Ślicznie wyglądasz - przytuliłam ją, dając jej tym samy nieco odwagi - Idziemy ?
- Idziemy - przytaknęła i pięć minut później byłyśmy już w połowie drogi do lasu, który znajduje się zaraz przy parku.
- Em, Victoria. Jesteś pewna, że idziemy w dobrym kierunku? Zdaje mi się, że właśnie kierujemy się na obrzeża miasta, a my... - urwała - a my wcale nie idziemy na zakupy - powiedziała, kiedy to do niej dotarło - wracam do domu - stanęła w miejscu.
- Co ? Nie, Ari !
- Zapomniałaś dodać o wyjściu na jakąś imprezę, czy gdziekolwiek my się kierujemy czy jak ? - krzyknęła oburzona, co mnie zszokowało zarówno mnie, jak i ją samą.
- Uspokój się, jest piątek wieczór, drugi dzień wakacji, pora to uczcić, a przy okazji poznać kilka osób.
- Ale ja nikogo tam nie znam!
- A myślisz, że co ja robiłam cały wczorajszy wieczór? Jeśli myślisz, że przyjechałam i od tak znam wszystkich to jesteś w błędzie. Chcę ci wyświadczyć przysługę i pokazać co to jest prawdziwa zabawa, nie chce, żebyś siedziała sama w domu, więc wybieraj idziesz czy wracasz? - postawiłam sprawę jasno.
- Jeśli obiecasz, że mnie nie zostawisz...
- Nigdy nie zrobiłabym ci takiej rzeczy, idziemy razem i razem wracamy, tak?
- Tak - uśmiechnęła się, ale nadal niepewnie szła.
- Zobaczysz będzie fajnie, poznasz nowych przyjaciół, z pewnością, część z nich będzie z tobą w klasie - zapewniłam ją.
- Dziękuję. Dziękuję, że tak się starasz i nie odstawiasz mnie na drugi tor.
- Kim bym była, gdybym nie dała ci szansy, huh?
Dziewczyna posłała mi jedynie wdzięczne spojrzenie i już do końca drogi się nie odzywała. Na miejscu wkręciłam ją w grono ludzi z jej wieku i odłączyłam się szukając znajomej twarzy.
- Jesteś wreszcie - cmoknęła mnie w policzek Nicole - proszę - podała mi czerwony kubeczek, wypełniony pomarańczowym napojem i jak mniemam wódką. Bez zastanowienia wzięłam łyk, a w gardle poczułam przyjemne pieczenie.
- Brakowało mi tego - odetchnęłam biorąc kolejnego łyka i nie wiadomo kiedy znalazłam się "na parkiecie". Alkohol lał się litrami, a ja cóż jak zwykle mu się poddałam. Tym razem piłam drinka 80% wódki, 20% soku, obiecałam sobie, że będzie to ostatni kubeczek, zważając na późną porę, mój stan alkoholu we krwi i Arianę, która i tak nie zbyt przychylnie tu przyszła. Tańczyłam w najlepsze, do czasu aż poczułam czyjeś ręce na moich biodrach, a następnie jego ciało przylegające do moich pleców. Szybko zareagowałam i odwróciłam się w stronę partnera.
- Czego chcesz Justin ?- syknęłam.
- Nie rozpętuj burzy, Kotku. Chciałem tylko zatańczyć - powiedział kompletnie pijany.
- W taki sposób możesz sobie tańczyć ze swoimi dziwkami - wskazałam palcem na grupę dziewczyn, które piorunowały mnie wzrokiem.
- Nie musisz grać niedostępnej - upił łyk napoju - oboje wiemy, że tego pragniesz.
- Chyba mnie z kimś pomyliłeś - odwróciłam się tyłem do niego i ruszałam się w rytm muzyki.
- Nie wiem dlaczego mnie tak bardzo nie lubisz, ale tak łatwo się nie poddam, Kotku - mruknął mi do ucha, akcentując ostatnie słowo i odszedł. Jestem coraz bliższa celu, Victoria - 1, Bieber - 0. Skoro on tak bawi się uczuciami innych naiwnych dziewczyn, czas by ktoś pograł z jego. Uśmiechnęłam się w triumfie i wróciłam do zabawy.
Ariana
Impreza trwała w najlepsze, było już grubo po 23. Szczerze? Nigdy jeszcze nie byłam na tyle późno poza domem, no chyba że z rodzicami. Wiem uznacie mnie za wariatkę, ale nic na to nie poradzę. Jestem niezmiernie wdzięczna Victorii, że mi pomaga i za to, że zabrała mnie ze sobą. Naprawdę mi się tu podoba i poznałam kilku naprawdę fajnych ludzi. Z chęcią zostałabym dłużej, ale jestem już zmęczona. A wiedziałam, że przed mną jeszcze długa droga w poszukiwaniu Vicks, bo telefonu nie raczy odebrać. Minęło już 10 minut, odkąd przedzieram się przez tłumy nastolatków - bez skutku. Przy kolejnych minutach coraz bardziej traciłam cierpliwość, zamierzałam już sama wracać, kiedy zaczepił mnie chłopak.
- Hej, to ty jesteś siostrą Victorii?
- Tak.
- Uff, chodź ze mną - skinął głową w stronę ogniska.
- Czekaj - zatrzymałam go, patrząc na niego niejasno.
- Poprosiła mnie, żebym cię znalazł - wytłumaczył i ruszył, a ja za nim. Kiedy dotarliśmy na miejsce zauważyłam Tori siedzącą na kolanach chłopaka, który ją obejmował. Wyglądała na nieźle spitą, zresztą jak całe jej towarzystwo.
- Ariana ! - podbiegła do mnie ledwo stojąc na nogach i przytuliła mnie, gdy tylko mnie zobaczyła. - I jak się bawisz?
- Jest naprawdę świetnie, ale myślę, że pora wracać.
- Chyba masz rację, zaczekaj pożegnam się.
Czekałam chwilę, aż skończy rozmawiać i chwilę później wróciła z chłopakiem, na którego kolanach ją zastałam. Przedstawił się jako Fabe, ponoć jest naszym sąsiadem, wiec zaoferował się, że z nami wróci. I tak oto nasza trójka: dwoje ledwo trzymających się na nogach, śmiejących się z byle czego i ja - przyzwoitka.
_______________________________________________________
Czy czyta ktoś tego bloga poza dwoma osobami ?
Proszę o komentarze, bo nie wiem czy jest sens prowadzenia tego dalej :<
Czy czyta ktoś tego bloga poza dwoma osobami ?
Proszę o komentarze, bo nie wiem czy jest sens prowadzenia tego dalej :<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz