wtorek, 14 stycznia 2014

#4

Odstawiłam naczynie do zmywarki, po mojej kolacji i ruszyłam w kierunku łazienki, aby przygotować się na imprezę, lecz widok siedzącej, skulonej, samotnie czytającej książkę Ariany mnie dobił. Serio? Dziewczyno mamy wakacje, chyba już pora się trochę zabawić. Fakt, faktem iż była młodsza niespełna 2 lata ode mnie, ale znajdą się i również ludzie w jej wieku. Podeszłam do kanapy i usiadłam obok, zyskując tym samym jej uwagę. Dobrze wiedziałam, że nie będzie chciała iść, dlatego postanowiłam nieco zataić prawdę.
- Nie miałabyś ochoty wyjść ze mną, poznać okolicę, wyskoczymy może na jakieś zakupy, czy coś z tych rzeczy ?
- Dziękuję, to miłe z twojej strony, ale nie jestem w nastroju na wyjście.
- Słuchaj - westchnęłam - masz 16 lat dziewczyno, nie sądzisz, że czas ruszyć do przodu ? Nie rozumiem czego się boisz ? Znamy się, tak? Wiesz że nie pozwolę cię skrzywdzić. Jesteśmy rodziną, dlatego też jesteś dla mnie ważna i zależy mi na relacjach z tobą.
- Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym być tobą - powiedziała płaczliwym głosem. Ładna, wygadana, lubiana przez społeczeństwo, a ja? Siedzę sama, bo boję się podejść i zagadać, a jak już to zrobię to nie wiem na jaki temat rozmawiać z drugą osobą.
- Dlatego to jest ten czas by ruszyć z miejsca. Ubieraj się wychodzimy - powiedziałam wychodząc - tylko ubierz się cieplej, wieczory bywają chłodne - dopowiedziałam przy wyjściu i zniknęłam.
W pokoju nałożyłam lekki makijaż, przebrałam się w zestaw, a włosy zaczesałam na jeden bok. Do torebki schowałam telefon, kosmetyczkę, portfel i już byłam gotowa. Zapukałam do pokoju Ari, a po usłyszeniu krótkiego proszę, weszłam.
- Gotowa? - popatrzyłam na siostrę. Ubrana była w jasne jeansy, granatową koszulę, do tego kremowe botki i skórzana, brązowa kurtka. - Ślicznie wyglądasz - przytuliłam ją, dając jej tym samy nieco odwagi - Idziemy ?
- Idziemy - przytaknęła i pięć minut później byłyśmy już w połowie drogi do lasu, który znajduje się zaraz przy parku.
- Em, Victoria. Jesteś pewna, że idziemy w dobrym kierunku? Zdaje mi się, że właśnie kierujemy się na obrzeża miasta, a my... - urwała - a my wcale nie idziemy na zakupy - powiedziała, kiedy to do niej dotarło - wracam do domu - stanęła w miejscu.
- Co ? Nie, Ari !
- Zapomniałaś dodać o wyjściu na jakąś imprezę, czy gdziekolwiek my się kierujemy czy jak ? - krzyknęła oburzona, co mnie zszokowało zarówno mnie, jak i ją samą.
- Uspokój się, jest piątek wieczór, drugi dzień wakacji, pora to uczcić, a przy okazji poznać kilka osób.
- Ale ja nikogo tam nie znam!
- A myślisz, że co ja robiłam cały wczorajszy wieczór? Jeśli myślisz, że przyjechałam i od tak znam wszystkich to jesteś w błędzie. Chcę ci wyświadczyć przysługę i pokazać co to jest prawdziwa zabawa, nie chce, żebyś siedziała sama w domu, więc wybieraj idziesz czy wracasz? - postawiłam sprawę jasno.
- Jeśli obiecasz, że mnie nie zostawisz...
- Nigdy nie zrobiłabym ci takiej rzeczy, idziemy razem i razem wracamy, tak?
- Tak - uśmiechnęła się, ale nadal niepewnie szła.
- Zobaczysz będzie fajnie, poznasz nowych przyjaciół, z pewnością, część z nich będzie z tobą w klasie - zapewniłam ją.
- Dziękuję. Dziękuję, że tak się starasz i nie odstawiasz mnie na drugi tor.
- Kim bym była, gdybym nie dała ci szansy, huh?
Dziewczyna posłała mi jedynie wdzięczne spojrzenie i już do końca drogi się nie odzywała. Na miejscu wkręciłam ją w grono ludzi z jej wieku i odłączyłam się szukając znajomej twarzy.
- Jesteś wreszcie - cmoknęła mnie w policzek Nicole - proszę - podała mi czerwony kubeczek, wypełniony pomarańczowym napojem i jak mniemam wódką. Bez zastanowienia wzięłam łyk, a w gardle poczułam przyjemne pieczenie.
- Brakowało mi tego - odetchnęłam biorąc kolejnego łyka i nie wiadomo kiedy znalazłam się "na parkiecie". Alkohol lał się litrami, a ja cóż jak zwykle mu się poddałam. Tym razem piłam drinka 80% wódki, 20% soku, obiecałam sobie, że będzie to ostatni kubeczek, zważając na późną porę, mój stan alkoholu we krwi i Arianę, która i tak nie zbyt przychylnie tu przyszła. Tańczyłam w najlepsze, do czasu aż poczułam czyjeś ręce na moich biodrach, a następnie jego ciało przylegające do moich pleców. Szybko zareagowałam i odwróciłam się w stronę partnera.
- Czego chcesz Justin ?- syknęłam.
- Nie rozpętuj burzy, Kotku. Chciałem tylko zatańczyć - powiedział kompletnie pijany.
- W taki sposób możesz sobie tańczyć ze swoimi dziwkami - wskazałam palcem na grupę dziewczyn, które piorunowały mnie wzrokiem.
- Nie musisz grać niedostępnej - upił łyk napoju - oboje wiemy, że tego pragniesz.
- Chyba mnie z kimś pomyliłeś - odwróciłam się tyłem do niego i ruszałam się w rytm muzyki.
- Nie wiem dlaczego mnie tak bardzo nie lubisz, ale tak łatwo się nie poddam, Kotku - mruknął mi do ucha, akcentując ostatnie słowo i odszedł. Jestem coraz bliższa celu, Victoria - 1, Bieber - 0. Skoro on tak bawi się uczuciami innych naiwnych dziewczyn, czas by ktoś pograł z jego. Uśmiechnęłam się w triumfie i wróciłam do zabawy.

Ariana
Impreza trwała w najlepsze, było już grubo po 23. Szczerze? Nigdy jeszcze nie byłam na tyle późno poza domem, no chyba że z rodzicami. Wiem uznacie mnie za wariatkę, ale nic na to nie poradzę. Jestem niezmiernie wdzięczna Victorii, że mi pomaga i za to, że zabrała mnie ze sobą. Naprawdę mi się tu podoba i poznałam kilku naprawdę fajnych ludzi. Z chęcią zostałabym dłużej, ale jestem już zmęczona. A wiedziałam, że przed mną jeszcze długa droga w poszukiwaniu Vicks, bo telefonu nie raczy odebrać. Minęło już 10 minut, odkąd przedzieram się przez tłumy nastolatków - bez skutku. Przy kolejnych minutach coraz bardziej traciłam cierpliwość, zamierzałam już sama wracać, kiedy zaczepił mnie chłopak.
- Hej, to ty jesteś siostrą Victorii?
- Tak.
- Uff, chodź ze mną - skinął głową w stronę ogniska.
- Czekaj - zatrzymałam go, patrząc na niego niejasno.
- Poprosiła mnie, żebym cię znalazł - wytłumaczył i ruszył, a ja za nim. Kiedy dotarliśmy na miejsce zauważyłam Tori siedzącą na kolanach chłopaka, który ją obejmował. Wyglądała na nieźle spitą, zresztą jak całe jej towarzystwo.
- Ariana ! - podbiegła do mnie ledwo stojąc na nogach i przytuliła mnie, gdy tylko mnie zobaczyła. - I jak się bawisz?
- Jest naprawdę świetnie, ale myślę, że pora wracać.
- Chyba masz rację, zaczekaj pożegnam się.
Czekałam chwilę, aż skończy rozmawiać i chwilę później wróciła z chłopakiem, na którego kolanach ją zastałam. Przedstawił się jako Fabe, ponoć jest naszym sąsiadem, wiec zaoferował się, że z nami wróci. I tak oto nasza trójka: dwoje ledwo trzymających się na nogach, śmiejących się z byle czego i ja - przyzwoitka.

_______________________________________________________
Czy czyta ktoś tego bloga poza dwoma osobami ?
Proszę o komentarze, bo nie wiem czy jest sens prowadzenia tego dalej :<

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz