wtorek, 7 stycznia 2014

#2

Nie wiedziałam dokładnie w jakim kierunku zmierzam, ale widziałam przed sobą dużo zieleni, uznałam, że park będzie dobrym miejscem na początek mojej "wycieczki". Droga tam zajęła mi niespełna 3minuty, usiadłam na pobliskiej ławce i rozjarzałam się dookoła. Co jakiś czas przechodziły rodziny z dziećmi, pary dorosłych, samotnicy z psami i rowerzyści, ale ani razu nie zauważyłam żadnego nastolatka. Westchnęłam czując, że ta dzielnica nie jest zbyt towarzyska. Wstałam z zamiarem powrotu, kiedy zostałam zatrzymana, poprzez wpadnięcie na chłopaka.
- Cholera, przepraszam - powiedziałam, posyłając mu przeprosinowy uśmiech.
- Widzę, że jesteś tu nowa, dlatego jestem w stanie ci wybaczyć - zaśmiał się - Fabe jestem.
- Victoria - skinęłam. - Jeździsz ? - spytałam, palcem pokazując na deskę, którą trzymał w prawej ręce.
- Nie wiesz, tak chodzę sobie po parku z deską pod ręką. To moja broń na bandytów, tobie również radzę ją nabyć - zażartował, za co oberwał w ramię.
- Próbuje nawiązać rozmowę - udałam oburzoną.
- Okej, okej - uniósł ręce w geście poddania - tak właściwie to masz czas ?
- Obecnie staram się znaleźć tu kogoś mojego wieku - obróciłam się wokół własnej osi - ale jesteś pierwszą osobą jaką widzę, więc zgodzę się spędzić go z tobą.
- Nowi - prychnął i ruszył przed siebie.
- Hej, zaczekaj ! - krzyknęłam za nim, na co się zatrzymał.
- Ze mną nie zginiesz, słońce - objął mnie ramieniem i ruszyliśmy przed siebie.
Słońce? Nie to, że nie spodobał mi się sposób w jaki to powiedział, ale kurde znamy się dopiero 5 minut. W sumie to nie znam jeszcze ich tutejszej kultury, być może to norma? W każdym razie -podoba mi się, dlatego nie skomentowałam tego, tylko szłam z nim ramię w ramię w nieznanym mi kierunku. Rozmowa szła nam gładko, dowiedziałam się, że jesteśmy w podobnym wieku, a co lepsze jest moim sąsiadem! Opowiedział mi również trochę o tym mieście i ludziach, do czasu aż doszliśmy przed szarą, blaszaną bramkę. Z wewnątrz roznosiła się muzyka, która dopiero teraz dotarła do moich uszu.
- To ci się spodoba - powiedział i pchnął furtkę, a przed mną ukazał się ogromny skatepark, a w nim tłum nastolatków. Na kilku rampach skakały nawet dziewczyny, przy pozostałych, gdzie trenowali chłopcy żałośnie śliniły się panienki, zaś w lewym rogu stała grupka, luźno rozmawiających przyjaciół. I oto mam swoją odpowiedź, po co komu park jak mają takie cudo!
- Bóg jednak nade mną czuwa - powiedziałam bardziej do siebie, ale nie ominęło to uwadze Fabe'a.
- Chodź poznam cię z pozostałymi - skinął głową w kierunku grupy ludzi. Nie musiał długo czekać, bym ruszyła za nim.
- Wiesz co, zmieniam zdanie. Kocham Australię ! - pisnęlam na co się zaśmiał. Kiedy dotarliśmy przywitał się z nimi, a następnie przedstawił nas sobie nawzajem. Chwilę pogadałam z nimi, ale niezbyt rozmowa nam się kleiła. Fabe poszedł jeździć, powiedział, żebym powiedziała mu kiedy będę chciała już iść. Usiadłam po turecku na pobliskim betonie i patrzyłam przed siebie analizując otoczenie. Nie musiałam długo czekać, aby ktoś się do mnie przysiadł. Spojrzałam w bok i zauważyłam uśmiechniętą brunetkę. Miała niesamowitą urodę, nie wspominając już o figurze, nie to że mam coś do swojej, bo sama cieszę się tym atutem, aczkolwiek ona wygląda niczym zawodowa modelka!
- Ty musisz być tą nową - stwierdziła na co przytaknęłam - Nicole - wystawiła rękę na powitanie w moim kierunku, na co odwzajemniłam uścisk.
- Victoria.
- Cholera dziewczyno, jesteś tematem numer jeden, zważając również na to z kim tu przyszłaś - poruszała znacząco brwiami.
- O nie, nie. Nic z tych rzeczy, dopiero co się wprowadziłam, a Fabe to pierwsza osoba, a zarazem mój sąsiad jaką poznałam.
- Cóż musiałaś wpaść mu w oko, ale uważaj na niego. To fejm w tym mieście, zalicza laski jak popadnie.
- Nieosiągalne - skomentowałam.
- Wierzę w ciebie - puściła mi oczko - więc skąd jesteś? Włochy ?
- Mój akcent mnie zdradził, prawda? - jęknęłam, kiedy potwierdziła moją tezę.
- Nie martw się te jełopy nawet nie wiedzą, gdzie to jest - zaśmiałyśmy się.
- A ty?
- Cóż, często przebywam tam na wakacje, włoski to mój drugi język - wzruszyła ramionami - spójrz - nakierowała moją głowę, tak abym dostrzegła blondyna gadającego z Fabianem - to Jake. Ta dwójka to najlepsi kumple, najwięksi flirciarze i łamacze serc w mieście. Uważaj na nich, wydajesz się być fajną dziewczyną, dlatego nie mogę pozwolić byś cierpiała przez tych dupków - syknęła jadowicie Nicole.
- Który z nich ? - zapytałam wiedząc, że jej wrogie nastawienie niosło za sobą przyczynę.
- Pieprzony pan jestem najlepszy Jake - odpowiedziała mi patrząc w jego kierunku z piorunami w oczach - ale nie chcę o tym mówić, to przeszłość. Może kiedyś ci powiem - dodała szybko.
- Jasne rozumiem.
- O a widzisz to ? - tym razem nakierowała mnie w przeciwną stronę bym zauważyła mocno wymalowaną, farbowaną blondynkę, robiącą słodkie oczka do jakiegoś kolesia. Kiedy przytaknęłam kontynuowała - to Elysandra, miejscowa dziwka, tym razem w formie żeńskiej - zakpiła. - Myśli, że fakt iż przespała się z każdym z tych tu oto kolesi uczyni ją boginią. Niestety, stara się znaleźć długotrwałą miłość, co niezbyt jej wychodzi, w związku z jej tytułem.
- Czym byłoby nasze życie bez tych nadętych jędz ?
- I tu masz u mnie plusa! - przybiła ze mną piątkę.
- A ten ? - spytałam, patrząc na zmierzającego ku nam chłopaka.
- To Justin, Justin Bieber.


♥  ♥  ♥ 
____________________________________________________________________________________
Drugi rozdział za nami ! Jak, podoba się ?
Czekam na komentarze i bardzo bym Was prosiła o pomoc w promowaniu bloga. Buziaczki ;*

2 komentarze:

  1. Boże to jest takie sgyvdgsdgderch kochaam :) szybko next @kidrauhl12339

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohoho :3 Już nie mogę doczekać się następnego !

    OdpowiedzUsuń